Skrzynia bądź też inaczej lada cechowa to najważniejszy przedmiot w zgromadzeniu. To w niej znajdowały się najważniejsze przedmioty – wszelkie dokumenty, pieczęcie i oczywiście pieniądze, przez co była jak sejf lub skrzynia ze skarbem. Był to symbol zgromadzenia — dopóki lada była otwarta, zebranie cechu nie mogło się skończyć. Często były one pięknie zdobione. W zbiorach Muzeum jest ich kilka, a najcenniejsza z nich należała do tkaczy.

Przykładem niezrównanej doskonałości rzemieślniczej i estetyki jest majestatyczna skrzynia zgierskiego cechu tkaczy, powstała w 1837 roku. Ma ona wymiary 38 cm wysokości, 42 cm szerokości i 66 cm długości. Jej wyjątkowy design w stylu biedermeier zachwyca niezwykłym wzorem brzozowego forniru. Drewnu charakteru dodaje politura wykończona na wysoki połysk. Centralnie umieszczony został herb cechowy, wykonany z pozłacanej blachy. Prezentuje on typową symbolikę tej profesji – czółenek tkackich otoczonych obręczą, ozdobioną koroną z ciemnego drewna. Całości trzymana jest przez majestatyczne lwy, których tylnie łapy spoczywają na subtelnych gałązkach oliwnych. W narożnikach znajdują się delikatne kolumienki nawiązujące do wzorców antycznych. Na wewnętrznej stronie wieka wyróżniają się wygrawerowane nazwiska najbardziej zasłużonych członków cechu, czyli starszego cechu i jego zastępcy. Specjalnie zaprojektowana skrytka na kosztowności ukazuje funkcjonalność tego wyjątkowego mebla, ale dodaje mu również tajemniczości. Dziurka do zamka wieka znajduje się nad koroną z herbu. Był to specjalny zamek otwierany na dwa klucze – jednym kręcono w lewo drugim obracano w prawo. Posiadali je straszy cechu i jego zastępca. To nie tylko skrzynia – to arcydzieło meblarskie o najwyższej jakości, świadectwo zamożności i doskonałości rzemiosła cechu tkackiego.

Do muzeum w kiepskim stanie trafiła w roku 1980. Długo czekała na moment odzyskania świetności. W 2013 r. trafiła w ręce specjalistów od mebli biedermeier. Konserwatorzy z Fundacji Ochrony Mebli zabytkowych i Dziedzictwa Kultury D.O.M. przywrócili jej pierwotne piękno, którym na codzień cieszy zwiedzających na wystawie Dziej Zgierza.

Bractwa cechowe już od średniowiecza były podstawą organizacji rzemiosła w Zgierzu. XIX-wieczna rewolucja gospodarcza, znacząco zmieniła jednak ich strukturę w mieście. Obok działających tu od stuleci profesji pojawiły się nowe, wynikające z utworzenia w Zgierzu osady tkackiej. Dzięki Umowie Zgierskiej pojawili się tu: sukiennicy, postrzygacze sukna, farbiarze i tkacze. Wraz z rozrastaniem się nowej dzielnicy miasta, liczba tych rzemieślników szybko rosła.

Organizacje cechowe od zawsze miały zrzeszać rzemieślników, aby ich kształcić i dbać o jakość wytwarzanych produktów. Uczniowie szli w termin do majstrów. Oznaczało to prace w warsztacie na rzecz swojego nauczyciela. Młodzi adepci zaczynali od najprostszych prac, aby z czasem poznać sekrety i zdobyć umiejętności zawodowe. Po kilku latach czeladnik podchodził do egzaminu. Musiał wykonać samodzielną pracę, która pokazywała, czego przez ten czas się nauczył. Dopiero po otrzymaniu pozytywnej oceny, młody rzemieślnik mógł otworzyć własny zakład. Organizacje cechowe pilnowały również jakości wytwarzanych produktów oraz ich cen. Miało to dawać równe szanse wszystkim, którzy pracowali w danej profesji na obszarze miasta. W XIX wiecznym Zgierzu działało kilkanaście cechów. Ich liczba była jednak zmienna i zależała od ilości rzemieślników danej profesji. W 1838 r. w mieście działało 13, a dwadzieścia lat później już 17 takich organizacji. W Zgierzu cechy zrzeszały nie tylko pracowników z drobnych warsztatów rzemieślniczych, ale i majstrów fabrycznych. Co świadczy o tym, że organizacje tego typu miały również duży wpływ na rozwój przemysłu włókienniczego w Zgierzu.

Nasza lada obecnie znajduję się w Muzeum Historii Miasta Zduńska Wola, gdzie dopełnia wystawę “Mieszkać jak zacny pan Majer, czyli salon w guście Webra”.